czwartek, 29 września 2016

The end of: September '16

Przeglądając różne blogi bardzo lubię wpisy z cyklu the last month lub phone mix Zbiór różnych zdjęć blogerek z całego miesiąca jest jego pięknym zwieńczeniem i świetnie oddaje nastrój jaki panował w danym czasie. Postanowiłam iść tym tropem i sama wprowadzić u siebie na blogu podobny cykl, dlatego nie przedłużając zapraszam was na zbiór moich wrześniowych zdjęć.



Wrzesień rozpoczęłam jak zwykle robieniem przetworów na zimę. W końcu tylko dzięki konfiturom z jagód jestem w stanie przetrwać tę porę roku.

 
To zdecydowanie ostatni miesiąc z ładną pogodą więc starałam się ją wykorzystać do maximum m.in.: chodząc na plażę

Latem zawsze zmieniam swój środek transportu na rower. Tu w ełckim parku i na mojej ukochanej promenadzie.





Jezioro ełckie to bardzo wdzięczny obiekt do fotografowania, szczególnie o zachodzie słońca.


Niestety rozłąka z najbliższymi zbliża się nieuchronnie. Za parę dni znów wyjadę na studia i z niektórymi osobami nie będę widywała się tak często jakbym sobie tego życzyła. Tu na spotkaniu z moimi przyjaciółkami, a wiadomo że jak ploteczki to tylko przy dobrym jedzonku :)

Wrzesięń był też miesiącem robienia wielu rzeczy po raz pierwszy:



Po raz pierwszy byłam na meczu. Oglądałam starcie Jagiellonii Białystok z Wisłą Kraków na stadionie w Białymstoku. Nie jestem fanką konkretnego klubu, a ten mecz utwierdził mnie w przekonaniu, że z emocjami oglądam jedynie mecze naszej reprezentacji :)
Po raz pierwszy byłam w parku linowym i powiem wam, że to niezła próba sił. Zjazd kolejką tyrolską o mały włos okazał się dla mnie barierą nie do pokonania


Po raz pierwszy także...leciałam samolotem. Dla mnie to było zdecydowanie duże przeżycie, ale wrażenia jak najbardziej na plus.


Pierwsze spojrzenie na Italię. Byłam we Włoszech pierwszy raz w życiu i...wpadłam po uszy. Jestem absolutnie zauroczona tym krajem. Reportaż z wycieczki zostawię na inny wpis a tymczasem podzielę się kilkoma zdjęciami










Tak, tam na prawdę woda ma taki kolor :)




Włochy mogłabym podsumować w dwóch słowach: sztuka i jedzenie.


Hortensje i mimozy z mojego ogrodu. "Mimozami jesień się zaczyna..." Tak śpiewa Czesław Niemen w piosence "Wspomnienie" i ja całkowicie się z nim zgadzam. Uwielbiam ten utwór. Ma w sobie taką jesienną melancholię.

To już koniec zdjęć z mojego września. Przede mną październik, czyli powrót do uczelnianej rzeczywistości. Tymczasem jednak życzę wam miłego wieczoru.