środa, 7 września 2016

Croatia



Wakacje powoli dobiegają końca. Uczniowie i nauczyciele za tydzień wracają do szkół, a urlopy się kończą. Jedynie studenci mogą się jeszcze cieszyć miesiącem wolnego (o ile nie pracują ;))
W te wakacje pogoda wyjątkowo nie sprzyjała. Ja osobiście cały czas miałam wrażenie, że jest październik i tylko nieliczne słoneczne dni przypominały mi, że mamy lato.






W tym roku pogoda nas nie rozpieszczała, dlatego podwójnie cieszyłam się z mojego wakacyjnego wyjazdu, który został zaplanowany wyjątkowo spontanicznie. W poprzednich latach zawsze planowaliśmy rodzinny wyjazd z wyprzedzeniem. W te wakacje z różnych względów nie mieliśmy niczego w planach, ale pod koniec lipca złamaliśmy się (nie wiem, może to właśnie przez tą pogodę) i postanowiliśmy pojechać do Chorwacji. Szybkie przygotowania, planowanie ogólnego zarysu wycieczki i... jedziemy! Tydzień później spokojnie już leżeliśmy nad Adriatykiem :) Zapraszam na moją krótką relację z Chorwacji:



Nie była to moja pierwsza wyprawa do tego kraju. 2 lata temu spędziłam w środkowej Dalmacji cudowne 10 dni. Początkowo chcieliśmy dla odmiany odwiedzić Istrię (ma zdecydowanie bardziej włoski klimat i mnóstwo tam zabytkowych miasteczek), jednak po dłuższym namyśle zdecydowaliśmy się ponownie jechać na południe kraju z dwóch powodów po pierwsze jest tam cieplej, a po drugie ze względu na otoczenie gór (północna część kraju jest raczej nizinna).




Jechaliśmy w ciemno. Nie rezerwowaliśmy żadnych noclegów oprócz tych po drodze (jechaliśmy przez Czechy i Austrię, ale relacje z Wiednia zostawiam na inny post). Polecam jednak nie iść naszymi śladami. Większość apartamentów była zajęta i ciężko było znaleźć korzystny nocleg, szczególnie, że Chorwaci obchodzili w tym czasie święto narodowe. Tym sposobem zamiast w Makarskiej, która była naszym celem, wylądowaliśmy w Omis-Duce, w którym byliśmy dwa lata temu.




Mimo wszystko miło było przypomnieć sobie wąskie uliczki i znane nam już miejsca. Plaże w Omis są jednymi z nielicznych piaszczystych plaż w Chorwacji (większość jest kamienista). W naszym bazowym mieście głównie plażowaliśmy, a wieczorami spacerowaliśmy promenadą, zwiedzaliśmy stare zaułki i przesiadywaliśmy w knajpkach.
Jeśli chodzi o kuchnię chorwacką to raczej nie przypadła mi do gustu. Jedzenie jest ciężkie, w kartach niewiele jest lokalnych potraw. Zawsze tęż zdumiewa mnie mały wybór świeżych warzyw i sałatek w menu. Za to dużym plusem są lokalne targi, gdzie do kupienia jest mnóstwo kolorowych warzyw i owoców. Polecam także lokalne piekarnie.







Pewnego dnia, gdy pogoda była wyjątkowo niesprzyjająca udaliśmy się do Twierdzy Starigrad na szczycie góry. Podejście nie jest bardzo ciężkie (zajmuje ok 2h), ale można się zmęczyć :D









W czasie naszego wypadu udało nam się zwiedzić także Dubrovnik. To miasto swój niesamowity klimat zawdzięcza głównie swojemu położeniu, a także wałom obronnym i niesamowitej architekturze. Kamienne schody, kunsztowne sztukaterie i beżowe elewacje budynków to istny raj dla fotografów!












Udało nam się nawet wjechać kolejką, aby móc podziwiać Dubrovnik z góry.




Niestety zdjęcia z góry nie wyszły tak wyraźne jakbym sobie tego życzyła. Mój telefon słabo sobie radził, a aparat oczywiście odmówił posłuszeństwa :)


A na koniec jeszcze krótki film z Chorwacji. Mam nadzieję, że udało mi się w nim uchwycić chociaż namiastkę klimatu jaki panuje w tym kraju.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz